BLOG

Spółdzielnia “Nowe Życie”

by on March 2, 2016, No Comments

Jest. Od tygodnia. Kolejny dzidziuś w galerii Meterowych dzidziusiów – ładnych, kształtnych, bardzo do siebie nawzajem podobnych. Silna, aktywna, z tym specyficznym noworodkowym spojrzeniem – jakby badawczym, poważnym i dziwnie dojrzałym. Wszystkie nasze dzieci tak patrzyły, wszystkie robiły podobne miny, i w ogóle można by machnąć ręką – po co kolejne, skoro już żeśmy to widzieli tyle razy.
Widziałam już pięć razy położone na moim brzuchu małe, ciepłe i śliskie ciałko, pięć razy słyszałam pierwsze kwilenie, pięć razy patrzyłam, jak się mały człowiek fachowo przysysa do piersi w minutę po urodzeniu. Niby nic nowego.
A jednak za każdym razem dławi mnie to samo nieprawdopodobne, wszechogarniające szczęście, jakaś pierwotna euforia i ukazane w przebłysku poczucie sensu istnienia. Naprawdę, mnie samej trudno w to uwierzyć, kiedy wspominam ten moment – że w tym zmęczeniu, bólu i skołowaniu nagle odnajduję wielki i niezmierzony sens. Dziesięć minut wcześniej go nie widzę, tego sensu, żeby było jasne. Dopiero kiedy mam dziecko przy sobie – i patrzę na nie – rozumiem, że to jest najbliższe widzeniu samego Boga. Co tam płonący krzak czy rozstępujące się morze, we mnie powstało i wyrosło dziecko!
Wracamy potem do domu, a tam czeka za każdym razem wieksze grono starszaków, plakaty, laurki, kwiaty. Meter, wielki i spokojny, wprawnie trzyma noworodka na przedramieniu – znowu, już tyle razy go widziałam noszącego kolejne nasze dzieci, a zawsze mnie wzrusza ten kontrast wielkiego ojca i maleńkiego dzidziusia.
Dwa dni później życie toczy się swoim rytmem, Najmłodsza zostaje naturalnym elementem stada i wszyscy zapominają, że mogło jej przedtem nie być. Nie wiem, czy wszędzie to przebiega tak szybko, ale u nas adaptacja systemu rodzinnego do nowej sytuacji jest błyskawiczna. Starszacy rozmawiają z siostrą, rozczulają się nad rozmiarem jej stópek, podają czyste pieluszki i wyrzucają zużyte, i nawet Ta, Która Była Królewną Wyjcewną przyjmuje obecność Małej z zupełnym spokojem, a nawet przoduje w donoszeniu potrzebnych rzeczy.

“Spółdzielnia Nowe Życie” to określenie mojej znajomej na uczucie odzyskanych sił, komfortu, równowagi itp. Pasuje mi teraz wyjątkowo – bo ja sama czuję się o niebo lepiej, ale też naszej rodzinie taki tytuł chyba przysługuje. Nowe życie ma się u nas dobrze.

Tags:

About the author

Piski z kruchty, Kraków 8 marca

No Comments

Dlaczego nie warto ograniczać edukacji domowej

No Comments

Szydło, niestety, Twój rząd obalą kobiety

No Comments

Czas pogardy

No Comments

Jak ocalić dziewczęce przyjaźnie?

No Comments

Stanowisko Stowarzyszenia w sprawie obniżenia subwencji dla uczniów Edukacji Domowej

No Comments