Przemówienie Ojca Świętego Piusa XII do kierownictwa i przedstawicieli Stowarzyszeń Dużych Rodzin Rzymu i Włoch

Umiłowani synowie i córki, kierownictwo i przedstawiciele Stowarzyszeń Dużych Rodzin Rzymu i Włoch! Wasza wizyta należy do tych, które przysparzają Naszemu sercu najgłębszej radości. Dobrze wiecie, że żywo interesujemy się problematyką rodzinną, że nigdy nie zaniedbujemy okazji, aby wskazać na godność rodziny w jej wielorakich aspektach, aby podkreślić jej prawa i bronić ich, aby wpajać znajomość obowiązków, jakie niesie ze sobą życie rodzinne. Jednym słowem, czynimy rodzinę kluczowym punktem naszego duszpasterskiego nauczania.

To właśnie szczere zainteresowanie tematyką rodzinną sprawia, że zgadzamy się tak chętnie spędzić choć kilka chwil z grupami rodzinnymi, które odwiedzają nasz dom (zawsze kiedy pozwalają na to obowiązki naszego Urzędu) i to właśnie z powodu tego zainteresowania zgadzamy się czasami na wspólne zdjęcie, aby pozostawić jakiś trwały ślad naszej i ich radości.

Ojciec rodziny ludzkiej.

Papież pośrodku rodziny! Czy nie tu właśnie jest jego miejsce? Czyż nie jest on (w najbardziej wzniosłym, duchowym sensie tego określenia) Ojcem całej ludzkiej rodziny odrodzonej w Chrystusie i Kościele? Czy to nie przez niego, ziemskiego Wikariusza Chrystusa, zostaje wdrożony wspaniały plan twórczej Mądrości – plan, który wszelkiemu ziemskiemu ojcostwu powierza zadanie przygotowania wybranej rodziny dla nieba, gdzie miłość Trójjedynego Boga połączy ich w wiecznym uścisku i da im Jego Samego jako w pełni uszczęśliwiające dziedzictwo?

Potrójne świadectwo.

Jednakże wy nie jesteście przedstawicielami po prostu zwykłych rodzin – reprezentujecie duże rodziny, te najbardziej błogosławione przez Boga oraz szczególnie kochane i cenione przez Kościół jako jego najcenniejsze skarby. Te właśnie rodziny dają wyjątkowo przejrzyste świadectwo trzech wartości, przez co zapewniają świat o prawdziwości nauczania Kościoła i mądrości jego praktyki i przysparzają, poprzez dawanie dobrego przykładu, wielkich korzyści wszystkim innym rodzinom oraz całemu społeczeństwu.

Gdziekolwiek można znaleźć wiele dużych rodzin, wskazują one na: fizyczne i moralne zdrowie ludu chrześcijańskiego; żywą wiarę w Boga i Jego Opatrzność; owocną i radosną świętość małżeństwa katolickiego.

Chcielibyśmy powiedzieć kilka słów o każdym z tych punktów.

Z całą pewnością jednym z najbardziej szkodliwych zaburzeń, które pojawiły się we współczesnym społeczeństwie wraz ze wzrostem tendencji pogańskich jest pogląd tych, którzy z zapałem klasyfikują owocność małżeństwa jako “bolączkę społeczną” i którzy utrzymują, że każdy naród borykający się z tym problemem powinien dołożyć wszelkich starań i użyć wszelkich środków, aby tę chorobę wyleczyć. Jest to założenie propagandy, która posługuje się terminem „planowane rodzicielstwo”. Niekiedy jest ona wspierana przez osoby i organizacje, które cieszą się szacunkiem ze względu na swoje osiągnięcia w innych dziedzinach, ale które niestety zajęły w tej sprawie stanowisko godne potępienia.

Kontrola urodzeń.

Choć smutkiem napawa fakt rozpowszechniania się tego typu doktryn i praktyk nawet wśród tradycyjnie zdrowych klas społecznych, otuchy dodają wskaźniki zdrowej reakcji w waszym kraju, zarówno w dziedzinie prawa jak i medycyny. Jak wiecie, artykuł 31 obecnej Konstytucji Republiki Włoskiej, który zacytujemy jako tylko jedno ze źródeł, zwraca „szczególną uwagę na duże rodziny”, a przeważająca większość włoskich lekarzy opowiada się coraz mocniej przeciwko stosowaniu środków kontroli urodzeń. To nie oznacza, że niebezpieczeństwo minęło i że udało się nam pokonać mentalność skłaniającą się do podporządkowywania małżeństwa i jego mądrych praw indywidualnemu i społecznemu egoizmowi. Szczególnie potępiamy tę część prasy, która wciąż na nowo podnosi te kwestie z oczywistym celem siania zamętu w umysłach dobrych ludzi i wprowadzania ich w błąd za pomocą fałszywych dowodów, niewiarygodnych sondaży a nawet sfałszowanych świadectw przypisywanych osobom duchownym.

Posłuszeństwo prawom natury.

Ze strony katolików musimy postulować szerokie rozpowszechnianie się zasady, mocno ugruntowanej na prawdzie, że jedynym sposobem ochrony fizycznego i moralnego zdrowia rodziny i społeczeństwa jest płynące z głębi serca posłuszeństwo prawom natury, albo raczej Stwórcy, a przede wszystkim pielęgnowanie świętego szacunku dla tych praw.

W tej dziedzinie, wszystko zależy od intencji. Można mnożyć prawa i narzucać coraz cięższe kary, można przedstawiać niezaprzeczalne dowody tego, jak pozbawione podstaw są teorie kontroli urodzeń i jak szkodliwe jest wprowadzanie ich w życie, ale tak długo jak nie ma szczerej determinacji, aby pozwolić Stwórcy prowadzić Jego dzieło wedle Jego Woli, tak długo ludzki egoizm zawsze znajdzie nowe sofizmaty i wymówki, aby uciszyć głos sumienia (tak daleko jak jest to możliwe) i kontynuować nadużycia.

Wartość świadectwa dawanego przez rodziców dużych rodzin leży nie tylko w ich jednoznacznym i stanowczym odrzuceniu jakiegokolwiek świadomego kompromisu między prawem Bożym a ludzkim egoizmem, ale również w ich gotowości, aby z radością i wdzięcznością przyjmować te bezcenne dary Boże – ich dzieci – niezależnie od tego, jak licznie spodobałoby się Bogu im je zesłać.

Takie podejście uwalnia pary małżeńskie od dręczących sumienie obaw i wyrzutów i, w opinii wybitnych lekarzy, stwarza idealne warunki psychologiczne dla zdrowego rozwoju dzieci zrodzonych z tego małżeństwa. Dzieje się tak dlatego, że już od powstania nowego życia, postawa rodziców eliminuje wszystkie te obawy i niepokoje, które tak łatwo mogłyby zostawić fizyczne albo psychiczne rany na matce albo na dziecku.

Poza wyjątkowymi przypadkami, o których mieliśmy okazję mówić wcześniej, prawo natury jest prawem harmonii i prowadzi do niezgody i sprzeczności tylko w tych przypadkach, w których normalny bieg zdarzeń jest zakłócony przez szczególne okoliczności, z reguły wyjątkowe, albo przez celowe działanie człowieka. Nie istnieje eugenika zdolna naprawić naturę: zachowuje ona wartość jako nauka jedynie wtedy, gdy stawia sobie za cel zdobycie dogłębnej znajomości praw natury i gdy przestrzega tych praw – choć w niektórych przypadkach może być mądrym podejściem próba odwiedzenia od małżeństwa osoby cierpiące z powodu poważnych wad. (vide Enc. Casti connubii, 31.12.1930: A.A.S 22 (1930) s. 565.

Zdrowie fizyczne i moralne

Wracając do poruszonego wcześniej tematu – zdrowy rozsądek traktował zawsze i wszędzie duże rodziny jako znak, dowód i źródło zdrowia fizycznego a historia nie myli się, kiedy wskazuje na pogwałcenie i nadużycie praw rządzących małżeństwem i prokreacją jako na naczelną przyczynę psucia się społeczeństw.

Duże rodziny, dalekie od bycia “chorobą społeczną” – są gwarantem moralnego i fizycznego zdrowia społeczeństwa. Cnoty kwitną samoistnie w domach, gdzie z kołyski dobiega zawsze płacz dziecka, a wszelka słabość i wada jest zmuszana do ucieczki, tak jakby przepędzało ją dziecięctwo, odnawiane w tych rodzinach jak świeży i napełniający je energią powiew wiosny.

Pozwólcie więc słabym i samolubnym wziąć z was przykład – niech naród dalej kocha was i docenia za wszystkie wyrzeczenia, które ponosicie aby wychować i wykształcić jego obywateli. Także Kościół cieszy się z waszego powodu, ponieważ dzięki wam i z wami może ofiarować uświęcającemu działaniu Ducha Bożego coraz liczniejsze i zdrowsze dusze.
II

We współczesnym świeckim świecie duża rodzina jest zazwyczaj, nie bez powodu, postrzegana jako dowód na życie zgodne z wiarą chrześcijańską, ponieważ egoizm który wskazaliśmy jako główną przeszkodę dla powiększenia rodziny nie może być przezwyciężony bez odwołania się do zasad etycznych i religijnych.

W ostatnim czasie obserwowaliśmy, że tak zwana “polityka ludnościowa” nie przynosi istotnych efektów, ze względu na to, że zbiorowy egoizm, którego często jest wyrazem, prawie zawsze dominuje nad jednostką lub dlatego, że cele i metody tej polityki deprecjonują godność rodziny i osoby umieszczając je na tym samym poziomie co niższe gatunki.

Światło chrześcijaństwa.

Jedynie boskie i wieczne światło chrześcijaństwa nadaje pełnię życia i znaczenia rodzinie. Twierdzenie to jest tak bardzo prawdziwe, że już od początków chrześcijaństwa i przez całą jego historię, terminy „duża” i „chrześcijańska” rodzina były uważane za synonimiczne. Szacunek jaki żywią dla Bożych praw sprawia, że przepełnione są życiem, wiara w Boga daje rodzicom siłę i energię potrzebną, aby sprostać poświęceniom i rezygnacji z samego siebie – niezbędnych, aby wychować dzieci. Chrześcijańskie zasady służą im za przewodnika i pomoc w trudnej pracy kształcenia. Chrześcijański duch miłości strzeże ich wewnętrznego pokoju i porządku i zdaje się dobywać z natury i obdarowywać ich najgłębszymi rodzinnymi radościami, które należą do rodziców, do dzieci, do braci i sióstr.

Nawet z zewnątrz, duża, pełna ładu rodzina jest jak widzialna świątynia. Sakrament Chrztu nie jest dla nich wyjątkowym wydarzeniem, ale czymś co wciąż odnawia radość i łaskę Boga. Nie skończyła się jeszcze seria szczęśliwych pielgrzymek do zdroju chrzcielnego, kiedy zaczyna się nowa – seria Bierzmowań i Pierwszych Komunii, wszystkich promieniejących tą samą niewinnością. Najmłodsze z dzieci dopiero co odłożyły białe sukienki do skarbca najdroższych wspomnień życia, a tu pojawia się pierwszy ślubny welon, aby przywieść rodziców, dzieci i nowych krewnych razem do stóp ołtarza. Kolejne małżeństwa, kolejne chrzty, kolejne pierwsze komunie podążają jedne za drugimi jak wciąż nowe wiosny, sprawiając że Bóg wciąż na nowo nawiedza ich dom ze swoją łaską.

Ufność w Bogu

Bóg nawiedza jednak duże rodziny również ze swoją Opatrznością i rodzice, zwłaszcza ci ubodzy, dają temu jasne świadectwo, pokładając w Nim cała swoją ufność gdy ludzkie wysiłki nie wystarczą. Ufność ta ma solidne podstawy i nie jest próżna! Opatrzność – aby ująć to w ludzkich słowach i wyobrażeniach – nie jest sumą wyjątkowych aktów Bożej litości, to raczej zwyczajny efekt harmonijnego działania nieskończonej mądrości, dobroci i wszechmocy Stwórcy. Bóg nigdy nie odmówi środków do życia tym, których powołuje do istnienia.

Boski Mistrz nauczał wyraźnie, że „ życie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie” (Mt 6,25). Jeśli zdarzają się przypadki, małe albo wielkie, które zdają się zaprzeczać tej tezie, jest to znak, że człowiek zakłócił boski porządek poprzez jakąś przeszkodę lub też, w wyjątkowych przypadkach, że Bóg planuje jakieś większe dobro. Opatrzność jest czymś realnym, czymś niezbędnym, ponieważ Bóg jest Stwórcą.

Przeludnienie

Tak zwany problem przeludnienia Ziemi jest po części prawdziwy, a po części niesłusznie przywoływany w kontekście katastrofy zagrażającej współczesnemu społeczeństwu. Bez wątpienia jednakże narastanie tego problemu i ciągły brak sposobów na jego rozwiązanie nie są wynikiem jakiejś omyłki albo bezczynności ze strony Bożej Opatrzności, ale raczej wynikają z nieuporządkowania po stronie człowieka – szczególnie z jego egoizmu i zachłanności.

Wziąwszy pod uwagę postęp, który dokonuje się w dziedzinie technologii, łatwość transportu i nowe źródła energii, które dopiero co zaczynamy odkrywać, Ziemia może zaoferować dostatnie życie wszystkim ludziom, którzy będą ją zamieszkiwać jeszcze przez długi czas.

Jeśli chodzi o przyszłość, któż może przewidzieć jakie nowe i niespodziewane zasoby zostaną być może odkryte na naszej planecie i jakie niespodzianki czekają na nas poza nią dzięki cudownym naukowym osiągnięciom, które dopiero się rozpoczęły? Któż może z całą pewnością stwierdzić, że naturalny rytm prokreacji będzie w przyszłości wyglądał tak samo jak dzisiaj? Czyż nie jest możliwym, że uaktywni się jakiś mechanizm wewnętrzny ograniczający tempo ekspansji populacji od środka? Opatrzność sprawuje kontrolę nad przyszłym losem świata.

Dziwnym jest obserwować jak obawy pewnych osób są w stanie zastąpić dobrze uzasadnione nadzieje na dobrobyt katastroficzną wizją dokładnie w momencie, kiedy nauka sprawia, że pomocną człowiekowi rzeczywistością staje się to, co było do tej pory uważane za wykwity bujnej wyobraźni. Tak więc przeludnienie nie stanowi wystarczającego uzasadnienia dla szerzenia niedozwolonych praktyk kontroli urodzeń. Jest ono po prostu pretekstem używanym przez tych, którzy chcą usprawiedliwić swoją zachłanność i egoizm – przez te narody, na przykład, które obawiają się że ekspansja innych narodów zagrozi ich pozycji politycznej i spowoduje obniżenie ogólnego poziomu życia albo przez jednostki, szczególnie te lepiej sytuowane, które wyżej cenią sobie maksymalne czerpanie radości z ziemskich dóbr niż chwałę i zasługę powoływania na świat nowych osób. Ostateczny rezultat jest taki, że łamią oni ustalone i pewne prawa Stwórcy pod pretekstem korygowania rzekomych błędów ze strony Jego Opatrzności.

Bardziej użyteczne i rozumne byłoby, gdyby współczesne społeczeństwo podjęło bardziej zdecydowany, szeroko zakrojony wysiłek mający na celu poprawę własnego postępowania i usunięcie przyczyn głodu w przeludnionych albo dotkniętych kryzysem rejonach. Należy zaangażować współczesne wynalazki dla osiągnięcia celów pokojowych, wdrożyć bardziej otwartą politykę współpracy i wymiany, dążyć do bardziej dalekowzrocznej i mniej nacjonalistycznej polityki gospodarczej, a przede wszystkim odpowiadać na wszelkie sugestie egoizmu większą miłością, na wszelkie zarzuty chciwości – konkretnym wdrożeniem zasad sprawiedliwości

Bóg nie zażąda od ludzi zdania sprawy z doprowadzenia realizacji ogólnego przeznaczenia ludzkości – to Jego sprawa – ale zażąda On zdania sprawy z każdego pojedynczego czynu świadomie podjętego w zgodzie z sumieniem albo wbrew jego nakazom.

Jeśli chodzi o was, rodzice i dzieci z dużych rodzin, nie przestawajcie dawać spokojnego i pewnego świadectwa waszego zaufania w boską Opatrzność. Bądźcie pewni, że On nie zapomni odpłacić wam świadectwem swojej codziennej pomocy i, kiedykolwiek miałoby to okazać się konieczne, nadzwyczajnymi łaskami, których wielu z was miało już szczęście doświadczyć.

III

A teraz kilka słów o trzecim rodzaju świadectwa, jakie dajecie – słów, które mogą dodać nowej siły i pocieszenia tym, którzy odczuwają lęk.

Duże rodziny są najwspanialszymi rabatami w ogrodzie Kościoła. Szczęście kwitnie w nich a świętość dojrzewa w żyznej glebie. Każda rodzina, nawet najmniejsza, ma być w zamyśle Boga oazą pokoju duchowego. Jest jednakże ogromna różnica: tam gdzie liczba dzieci niewiele przekracza jedno, ta spokojna intymność, która nadaje wartości życiu, zawiera w sobie domieszkę melancholii i braku witalności. Nie trwa tak długo, może być bardziej niepewna, często bywa zatruta ukrywanymi obawami i wyrzutami sumienia.

Szczęście w dużej rodzinie.
Jakże różna jest ona od pogody ducha, którą znaleźć można u rodziców otoczonych bogatą obfitością młodego życia. Radość, która pochodzi od licznych Bożych błogosławieństw, wybucha na tysiąc różnych sposobów i nie ma obawy, że się kiedyś skończy. Brwi tych ojców i matek mogą marszczyć się pod ciężarem trosk, ale nie znajdzie się nigdy na ich obliczach nawet śladu tego wewnętrznego cienia, który zdradzałby niepokój sumienia lub strach przed nieuniknionym powrotem samotności. Ich młodość zdaje się nigdy nie przemijać, tak długo jak w domu unosi się słodki zapach kołyski, tak długo jak ściany ich domu odbijają srebrne głosiki dzieci i wnuków.

Ich ciężka praca pomnożona po wielekroć, ich zdwojone poświęcenia i wyrzeczenie się kosztownych rozrywek są hojnie wynagrodzone nawet tutaj w ziemskim życiu przez niewyczerpywalny skarbiec słodkich uczuć i nadziei, które zamieszkują ich serca nigdy ich nie nużąc i im nie wadząc.

A nadzieje te wkrótce stają się rzeczywistością kiedy najstarsza córka zaczyna pomagać matce opiekować się niemowlęciem oraz w dniu kiedy najstarszy syn wraca do domu z twarzą promieniejącą radością z powodu pierwszej samodzielnie zarobionej pensji. Ten dzień będzie dla rodziców szczególnie szczęśliwy, usunie bowiem w cień widmo starości spędzonej w nędzy i da im pewność, że ich poświęcenia zostaną wynagrodzone.

Kiedy w rodzinie jest wiele dzieci, najmłodszym oszczędzona zostaje nuda samotności i ograniczenia wynikające z konieczności spędzania całego dnia w towarzystwie dorosłych. To prawda, że czasami żywotność dzieci może działać nam na nerwy, a ich kłótnie mogą przypominać burzliwe zamieszki, ale nawet ich kłótnie odgrywają istotną rolę w formowaniu charakteru, tak długo jak pozostają krótkie i powierzchowne. Dzieci w dużych rodzinach prawie automatycznie uczą się uważać na to co robią i brać za to odpowiedzialność, szanować się i pomagać sobie nawzajem, być szczodrym i mieć otwarte serca. Dla nich, rodzina jest jak mały poligon, na którym trenują zanim wyruszą w świat, który okaże się wobec nich trudniejszy i bardziej wymagający.

Powołania

Wszystkie te cenne korzyści staną się bardziej trwałe i mocne, bardziej intensywne i owocne jeśli duża rodzina przyjmie za swoją przewodnią zasadę i podstawę życia nadprzyrodzonego ducha Ewangelii, która uduchawia wszystko i czyni wiecznym. Doświadczenie uczy, że w przypadku takich rodzin, Bóg często wychodzi poza zwykłe dary Opatrzności, takie jak radość i pokój, aby złożyć w ręce takiej rodziny specjalne wezwanie – powołanie do kapłaństwa, do życia zakonnego, do najwyższej świętości.

Nie bez powodu, często zwraca się uwagę na fakt, że duże rodziny przewodziły zawsze jako kolebki świętych. Możemy przytoczyć przykłady, obok wielu innych, rodzin takich jak ta św. Ludwika, króla Francji, składającą się z dziesięciorga dzieci, rodzinę św. Katarzyny Sieneńskiej, która była jednym z dwadzieściorga pięciorga dzieci, św. Roberta Bellarmina, który pochodził z rodziny z dwanaściorgiem dzieci i rodzinę św. Piusa X, który miał dziewięcioro rodzeństwa.

Każde powołanie jest tajemnicą Opatrzności, ale te przykłady stanowią dowód, że duża liczba dzieci nie przeszkadza rodzicom w zapewnieniu im wyróżniającego się i doskonałego wychowania, a ilość potomstwa nie przekłada się negatywnie na jego jakość, tak jeśli chodzi o wartości duchowe jak i fizyczne.

Czuwanie i działanie.

Ostatnie słowo do was, kierownictwo i przedstawiciele Stowarzyszeń Dużych Rodzin Rzymu i Włoch. Dołóżcie starań, aby przyłożyć pieczęć coraz czujniejszego i owocniejszego dynamizmu do wszelkich działań jakie macie zamiar podjąć w trosce o godność i ochronę ekonomiczną dużych rodzin.

Jeśli chodzi o pierwszy z tych dwóch celów, trzymajcie się wskazówek Kościoła, jeśli chodzi o drugi, musicie wybudzić z letargu tę część społeczeństwa, która nie zdaje sobie jeszcze sprawy ze swoich zobowiązań wobec innych jego członków. Opatrzność jest prawdą boską i rzeczywistością, ale ma zwyczaj posługiwać się ludzkimi współpracownikami. Zazwyczaj wkracza w grę i przybywa nam na pomoc wezwana i praktycznie prowadzona za rękę przez człowieka – kocha kryć się za ludzką działalnością. Trzeba uczciwie przyznać, że włoskie ustawodawstwo może słusznie być chwalone za najdalej posunięte rozwiązania w dziedzinie ochrony rodzin, a szczególnie dużych rodzin. Tym niemniej nie powinniśmy zamykać oczu na fakt, że wciąż znacząca ich liczba bez własnej winy znajduje się na granicy uciążliwego bytowania a bycia pozbawionym podstawowych środków do życia. Wasze działania muszą mieć za cel przywrócenie tych ludzi pod opiekuńcze skrzydła prawa, a w bardziej naglących przypadkach – pomoc charytatywną. Każde pozytywne osiągnięcie na tym polu jest jak masywny głaz wbudowany w strukturę narodu i Kościoła – to najlepsze co możecie zrobić jako katolicy i jako obywatele.

Wzywając Bożej opieki nad waszymi i wszystkimi włoskimi rodzinami, powierzając was raz jeszcze niebiańskiej opiece Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa, udzielamy wam z całego serca naszego ojcowskiego apostolskiego błogosławieństwa.

20 stycznia 1958 r.

Jeżeli chcą Państwa zacytować nasze tłumaczenie tego dokumentu, prosimy o podanie linka do tej strony.

Zaapeluj do posłów o odrzucenie Konwencji Rady Europy

genderPodczas najbliższego posiedzenia Sejmu, w dniach 24-26 września (środa-piątek), odbędzie się głosowanie nad przyjęciem przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Sejm miał zająć się kwestią Konwencji w ubiegłym tygodniu. Jednak dzięki silnemu oporowi społecznemu głosowanie zostało zdjęte z porządku obrad poprzedniego posiedzenia. Konwencja wróciła jednak do harmonogramu prac i Sejm zajmie się nią już w przyszłym tygodniu, w dniach 24-26 września.

Zaapeluj do posła o głosowanie przeciwko ratyfikacji Konwencji na jeden lub kilka z poniższych sposobów:
1) Zadzwoń do biura posła ze swojego regionu:
Zaapeluj o głosowanie za odrzuceniem Konwencji. Powiedz, że jego postawa w głosowaniu nad Konwencją będzie miała bezpośredni wpływ na zachowanie Twoje i Twojej rodziny podczas wyborów w jego okręgu wyborczym.
2) Wyślij e-mail na jego adres lub adres jego biura. Przykładowa treść wiadomości:

Szanowny Panie Pośle / Szanowna Pani Poseł
Podczas najbliższego posiedzenia Sejmu odbędzie się drugie czytanie projektu ustawy o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
Konwencja nie stanowi skutecznego instrumentu zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet lecz forsuje ideologiczną teorię o przemocy jako zjawisku motywowanym genderowo, nie wprowadza nowych instrumentów pomocy ofiarom przemocy, uzasadnienie jej ustawy ratyfikacyjnej pełne jest rażących błędów merytorycznych a jej ratyfikacja będzie się wiązała z ponoszeniem przez Polskę istotnych obciążeń finansowych.
Dlatego apeluję do Pana Posła / Pani poseł o zagłosowanie przeciwko ratyfikacji tej ideologicznej Konwencji. Pana / Pani głosowanie w tej sprawie będzie miało bezpośredni wpływ na zachowanie moje i mojej rodziny podczas wyborów w naszym okręgu wyborczym.

Z wyrazami szacunku,
[podpis]

3) Jeśli to możliwe, umów się w najbliższy poniedziałek-wtorek na spotkanie w biurze poselskim i osobiście zaapeluj o odrzucenie Konwencji.

Aby pomóc w ewentualnych dyskusjach z politykami przedstawiamy 10 najważniejszych argumentów przeciwko Konwencji oraz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, które mogą się pojawić podczas rozmów.

Dlaczego nie należy ratyfikować
Konwencji RE o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet
1. Konwencja nie stanowi skutecznego instrumentu zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet. Nie identyfikuje ona rzeczywistych źródeł agresji, lecz forsuje ideologiczną teorię o przemocy jako zjawisku motywowanym genderowo (gender-based violence). Jej twórcy przyjęli, że źródłem agresji względem kobiet są różnice w pojmowaniu męskich i kobiecych ról społecznych.
2. Konwencja całkowicie ignoruje lub marginalizuje czynniki, które są realnymi przyczynami przemocy, takie jak 1) uzależnienia od pracy, alkoholu czy narkotyków, 2) erozję norm społecznych, 3) obecność przemocy w środkach masowego przekazu, 4) uprzedmiotowienie wizerunku kobiety.
3. Konwencja nie wprowadza nowych instrumentów pomocy ofiarom przemocy. Techniczne rozwiązania zawarte w Konwencji w ogromnej większości powielają obowiązujące już w Polsce przepisy oraz programy rządowe.
4. Wyniki badań przeprowadzonych przez Agencję Praw Podstawowych UE wskazują niezbicie, że Polskę charakteryzuje najniższy w Europie wskaźnik przemocy wobec kobiet i jeden z najwyższych wskaźników zgłoszeń przypadków przemocy na Policję. Dane te zostały całkowicie zignorowane przy przygotowaniu ratyfikacji.
5. Przepisy Konwencji otwierają furtkę do rozmywania naturalnej tożsamości rodziny jako związku kobiety i mężczyzny oraz praw rodziców do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (Konwencja nakłada m.in. obowiązek nauczania na wszystkich poziomach edukacji o „niestereotypowych rolach płciowych”).
6. Konwencja budzi istotne wątpliwości z perspektywy konstytucyjnych gwarancji prawa do obrony i prawa do sądu, ponieważ pozwala adwokatom i radcom prawnym bezkarnie donosić do organów ścigania na swoich klientów, jeśli uznają, że stosowali lub mogą stosować genderowo motywowaną przemoc.
7. Również przychylne Konwencji BAS w 2012 r. przyznało (teza opinii nr 9), że zawiera ona postanowienia, które w praktyce mogą być interpretowane w sposób sprzeczny z Konstytucją RP.
8. Doświadczenia wynikające z funkcjonowania mechanizmu monitorującego bliźniaczej ideowo amerykańskiej Konwencji z Belém do Pará wskazują, że mająca działać na mocy przedłożonej Konwencji grupa monitorująca GREVIO może służyć wywieraniu presji w kierunku legalizacji i upowszechnienia aborcji.
9. Ratyfikacja Konwencji wiązałaby się z ponoszeniem przez Polskę istotnych obciążeń finansowych na rzecz obcokrajowców. Planowana zmiana przepisów o pomocy społecznej i ustawy o udzielaniu ochrony cudzoziemcom umożliwi korzystanie z ochrony konwencyjnej mężczyznom nie będącym obywatelami RP, jeśli będą podejmować kobiece role społeczne lub posługiwać się kobiecymi atrybutami.
10. Uzasadnienie ustawy ratyfikacyjnej jest pełne rażących błędów merytorycznych. Zawiera m.in. propozycję wprowadzenia rozwiązań, które obowiązują w polskim prawie od kilkunastu lat oraz propozycję nowelizacji ustawy o Policji, która naruszać będzie art. 10 Konstytucji (przyznanie Policji niektórych kompetencji zastrzeżonych obecnie dla sądów).

Najczęściej zadawane pytania przez zwolenników Konwencji
1. Czy nie popierają Państwo równości kobiet i mężczyzn?
– W przeciwieństwie do autorów Konwencji, popieramy równość z całym zaangażowaniem. Właśnie ze względu na równość należy uszanować wolność kobiet i mężczyzn w wyborze ról społecznych, a nie narzucać im odgórnie ustalone „niestereotypowe role”. Jesteśmy przekonani, że kobiety i mężczyźni są równi, ale w oczywisty sposób się różnią. Czy stół zyskałby wyższą wartość, gdyby stał się krzesłem lub odwrotnie?
– To nie kwestia poparcia, ale uznania oczywistego faktu. Kobieta i mężczyzna są równi i właśnie z tego powodu należy respektować istniejące między nimi różnice. Jeśli państwo respektuje zasadę równości, prawo nie może deprecjonować ról społecznych określanych jako „stereotypowe” i narzucać kobietom oraz mężczyznom innych ról. Tymczasem, w świetle ideowych założeń Konwencji, „obowiązek obalania praw i praktyk dyskryminujących kobiety”, wspomniany w art. 4 ust. 2, może być odnoszony do wszelkich struktur społecznych różnicujących pomiędzy kobietą i mężczyzną. Takie mechanizmy mają charakter inżynierii społecznej.
2. Czy popierają Państwo przemoc wobec kobiet?
– Jesteśmy jej zdecydowanymi przeciwnikami. Jednak w Polsce obowiązują już wszystkie przewidziane przez Konwencję techniczne przepisy służące zwalczaniu przemocy. Co więcej – poziom przemocy wobec kobiet jest w Polsce niższy niż w krajach, które stosują rozwiązania forsowane przez Konwencję (Szwecja, Finlandia, Norwegia). Trzeba zwalczać rzeczywiste przyczyny przemocy – uzależnienia, rozluźnienie norm społecznych, uprzedmiotowienie wizerunku kobiety w mediach.
Konwencja nie zajmuje się tymi tematami, a źródeł przemocy dopatruje się w podziale ról społecznych na męskie i żeńskie. To nie walka z przemocą, ale oderwana od rzeczywistości ideologia, która może tylko wzmocnić rzeczywiste przyczyny przemocy.
3. Czy nie należy zwalczać stereotypów?
– Należy zwalczać wszystko, co sprzeciwia się godności kobiety lub mężczyzny i ich prawom. Jeśli jednak jakiś stereotyp podkreśla szczególną rolę kobiety i należny jej szacunek, to czy tym samym skutecznie jej nie chroni? Konwencja natomiast – wbrew swoim postulatom – może sprzyjać eskalacji zachowań przemocowych przez odgórne narzucanie zmiany postaw społecznych. Normy umożliwiające traktowanie swojego życia jako zadania/zobowiązania próbuje się zastąpić samopromującą się wolnością, dla której drugi człowiek najczęściej stanowi przeszkodę, stając się obiektem agresji.
4. Dlaczego inne kraje, bardziej rozwinięte od Polski, przyjęły tę Konwencję?
– Państwa, które jako pierwsze podpisały konwencję, od lat stosują rozwiązania zbliżone do konwencyjnych. Mimo tego występuje w nich bardzo wysoki poziom przemocy wobec kobiet. Dla przykładu, według badań Agencji Praw Podstawowych UE, w Finlandii przemocy doświadczyło 47% kobiet, a we Francji 44%. W Polsce odsetek kobiet, które doświadczyły przemocy, jest najniższy w Unii Europejskiej i wynosi 19%. Warto też podkreślić, że żaden spośród nieeuropejskich członków Rady Europy nie podpisał Konwencji, a są to z pewnością kraje wysoko rozwinięte (Japonia, Kanada, USA, Meksyk).
5. Dlaczego tak poważna organizacja jak Rada Europy miałaby promować jakąś ideologię? Konwencje Rady Europy gwarantują przecież prawa człowieka.
– Na treść Konwencji międzynarodowych coraz częściej wpływają grupy interesów, w tym kierujące się myśleniem ideologicznym. W toku prac nad Konwencją wiele państw, w tym Polska, sprzeciwiało się ideologicznym zapisom proponowanym przez zwolenników ideologii gender, lewicowego feminizmu i marksizmu. Niestety, stanowiska Polski i innych państw nie miały istotnego wpływu na ostateczny kształt Konwencji.
6. Poziom przemocy wobec kobiet w Polsce nie jest niższy niż w innych państwach – panuje tylko zmowa milczenia wokół tego problemu.
– Statystyki temu przeczą – Polska nie tylko cechuje się najniższym w Unii Europejskiej wskaźnikiem przemocy wobec kobiet (przypomnijmy: 19%), ale równocześnie najwyższym wskaźnikiem zgłaszania przypadków przemocy Policji. Oznacza to, że nie mamy problemu z głośnym mówieniem o tym zjawisku. Tymczasem na przykład w krajach skandynawskich, stawianych w UE za przykład pod względem zapewnienia ochrony prawnej ofiarom przemocy, sytuacja kształtuje się dokładnie odwrotnie: wyjątkowo wysoki odsetek deklaracji o doświadczeniu przemocy przez kobiety powyżej 15 r . życia. Niski wskaźnik przemocy wobec kobiet w Polsce potwierdzają badania prowadzone przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej, która zarazem forsuje rozwiązania zbliżone do tych, które są zawarte w Konwencji.
7. W czym właściwie Państwu przeszkadza gender? Każdy ma prawo określać swoją tożsamość.
– Każdy ma prawo potwierdzać i realizować swoją tożsamość, ale istnieją w tym zakresie pewne naturalne ograniczenia. Tożsamość oznacza zgodność z rzeczywistością. Myślenie ideologiczne o zmianie tożsamości w oderwaniu od uwarunkowań biologicznych i naukowych może prowadzić do fatalnych skutków.
8. Konwencja jest korzystna z perspektywy praw kobiet.
– Konwencja nie nadaje kobietom żadnych praw, których nie gwarantowałoby polskie ustawodawstwo. Co więcej, może służyć ograniczeniu praw kobiet poprzez odgórne narzucanie „niestereotypowych ról płciowych”.
9. Konwencja nie dotyczy zwykłych ludzi, tylko „damskich bokserów” i rodzin patologicznych.
– Konwencja zawiera szereg rozwiązań o charakterze czysto ideologicznym, co stanowi zagrożenie dla całego społeczeństwa, złożonego w większości ze zwykłych ludzi, takich ja i Pan/Pani, nasi bliscy, sąsiedzi, przyjaciele. Pod pretekstem walki z przemocą wobec kobiet, która, oczywiście, zasługuje na zdecydowane potępienie, autorzy ideologicznych rozwiązań konwencyjnych chcą ingerować w życie wszystkich rodzin oraz w sposób wychowania dzieci.
10. Czy środki przeciwdziałania przemocy zawarte w Konwencji nie są potrzebne?
– W polskim prawie obowiązują już wszystkie rozwiązania zawarte w Konwencji, które faktycznie służą ochronie kobiet dotkniętych przemocą. Przepisy, które stanowią nowość, mają charakter czysto ideologiczny i ukierunkowane są na odgórną ingerencję w życie rodzin oraz w wychowanie dzieci.
Obowiązujące przepisy zapewniają wystarczającą ochroną prawną, co zresztą potwierdzają niskie statystyki dotyczące przypadków przemocy domowej w Polsce. Ważną gwarancją ochrony kobiet przed przemocą domową są istniejące normy społeczne, które powinny być, zdaniem autorów Konwencji, rozbite jako „stereotypy”.

Lista wybranych posłów Platformy Obywatelskiej – pobierz
Kolorem czerwonym zaznaczyliśmy nazwiska posłów, którzy zawsze lub prawie zawsze głosowali w zgodzie z tradycyjnym zespołem wartości. Kolorem niebieskim nazwiska posłów, którzy w ważnych głosowaniach wstrzymywali się od głosu lub często byli nieobecni – w zależności od sytuacji można zachęcać ich do nieprzyjścia na głosowanie lub wstrzymania się od głosu.

Artykuł przygotował Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
Ilustracja: http://www.ngopole.pl/

Mniej gadać, więcej robić

W ostatni piątek, kiedy w Warszawie prezydent Komorowski przyjmował właśnie defiladę wojska, miałem okazję do rozmowy ze znajomą matką piątki dzieci, która prowadzi rodzinny sklepik. Opowiadała mi o wrogości naszego państwa wobec polskich przedsiębiorców, których obciąża się podatkami wedle dowolnych interpretacji przepisów, na dodatek naliczając należności za lata wstecz. Z kolei firmy zagraniczne cieszą się wielką sympatią urzędników, którzy wręcz chronią ich interesy. – Ile jeszcze wytrzymamy w tym kraju? – pytała znajoma. – Czy nie pora zacząć myśleć już o emigracji?

Cóż miałem jej odpowiedzieć? Że „państwo polskie istnieje teoretycznie”, jak stwierdził szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz? To chyba każdy już widzi, żadne prężenie muskułów i udawanie, że jesteśmy “silni, zwarci, gotowi” nie pomoże. Co zatem pozostaje do zrobienia nam, którzy widzimy wartość w odrodzeniu naszej Ojczyzny i niekoniecznie chcemy emigrować?

Skoro państwo zawodzi, musimy sami organizować się na jak najniższym poziomie. Zamiast liczyć na instytucje, musimy sami wspierać siebie nawzajem. Skoro wolność słowa zaczyna być towarem coraz bardziej deficytowym, musimy budować krąg ludzi, z którymi będziemy mogli rozmawiać szczerze i w zaufaniu. Aby do tego dojść trzeba oduczyć się wiecznego malkontenctwa, podejrzliwości, upartego szukania tego co dzieli, zamiast tego co łączy. Jeżeli czyjeś zachowanie nam się nie podoba, to zwróćmy uwagę dyskretnie, a nie przed wszystkimi użytkownikami Facebooka. A jeszcze lepiej – zamiast skupiać się na cudzych niedostatkach, pracujmy nad wyplenieniem własnych. Tyle pięknych idei głosimy, a jak daleko nam do demonstrowania ich własnym życiem.

Kolejna sprawa to wychowanie młodzieży. Kto ma młodzież, ten ma przyszłość – to prawda znana od dawna. Jeżeli chcemy, aby nasz sen o Polsce się ziścił, musimy formować młode pokolenia. I to nie na konsumentów “ciepłej wody w kranie”, bo takich jest już pod dostatkiem. Potrzeba nam więcej ludzi, którzy świadomie chcą być Polakami, którzy chcą dla Polski pracować, a nawet ponosić ofiary. Zamiast kształcić nasze dzieci na “Europejczyków”, zamiast pogłębiać narodowe kompleksy i świętować klęski, szukajmy nowoczesnej i skutecznej formuły wychowania patriotycznego.

W tym wszystkim może pomóc nasze Stowarzyszenie Rodzin im. bł. Mamy Róży. Działamy jako inkubator dobrych pomysłów. Jeżeli chciałbyś robić coś dla dobra wspólnego – przyłącz się do nas.

Maciej

Jak wytresować dziecko?

W zeszłym roku na jesieni wracałem z dziećmi autokarem z Litwy. Byliśmy na polskich dożynkach we wsi Pikieliszki, w dawnym majątku marszałka Piłsudskiego. Zjeżdżają tam przedstawiciele podwileńskich gmin kultywujący tradycje polskości, choć od 75 lat ziemie te nie leżą w granicach Polski. Aby dzieciakom podróż się nie dłużyła, kierowca włączył sympatyczną kreskówkę pt. “Jak wytresować smoka”. Sympatyczną – do czasu, kiedy zorientowałem się, jaki jest rzeczywisty jej przekaz. O co chodzi w tym filmie? Otóż za siedmioma górami i siedmioma lasami żyje plemię wikingów, których naczelną powinnością jest walka ze smokami napadającymi co jakiś czas na ich osadę. Ćwiczą się oni w smokobójczym fachu od najmłodszych lat. Czasem jednak trafi się odmieniec, któremu zabijanie smoków nie pasuje. W naszej historii jest to nie byle kto, bo syn wodza. Nie dość, że nie zabija smoków, to jeszcze ratuje najbardziej niebezpiecznego i się z nim zaprzyjaźnia. Dzięki temu poznaje prawdę o ukrytym w skałach potworze, któremu smoki muszą znosić swoje łupy. Skracając fabułę, to ta smocza wiedza, a nie ojcowska mądrość pozwala ostatecznie pokonać bestię i doprowadzić historię do szczęśliwego zakończenia.

A zatem autokar kołysze, wracamy ze starego świata, który z wielkim pietyzmem pielęgnuje swoje tradycje, a już dosięga nas nowy świat, w którym tradycja jest przeszkodą w poznaniu prawdy. Ze świata, w którym autorytet rodziny gwarantuje spokój i pomyślność, w świat, w którym wszelki autorytet należy odrzucić jako balast przeszłości. O to właśnie chodzi w tej słodkiej, rysunkowej bajeczce. W czasie seansu filmowego dzieci dowiadują się, że ich rodzice są żałosnymi wapniakami, których wiedza i doświadczenie mogą tylko przeszkadzać. Rodzice sami kręcą sznur na własną szyję kupując bilety do kina? Ha, już towarzysz Lenin zapowiedział, że “kapitaliści sami sprzedadzą sznurek, na którym się ich powiesi”. W tym przypadku, rodzice sami zapłacą za to, aby lewacy ukradli serca ich dzieci.

Tymczasem na ekrany kin wszedł właśnie sequel filmu “Jak wytresować smoka”. Media ekscytują się tym, że jeden z wikingów prezentuje się jako… homoseksualista. Popatrzmy, jak finezyjnie zaplanowano tę scenę. Bohater przygląda się w kłócącemu się małżeństwu i mówi: “I dlatego nigdy się nie ożeniłem. No, jest jeszcze jeden powód.” A więc kiedy już dziecko odrzuci normy przekazywane przez rodziców, kiedy napatrzy się na to, że nie zawsze żyją oni w zgodzie, podsuwa się mu atrakcyjną alternatywę. Znowu za nasze pieniądze. Reżyser filmów, Kanadyjczyk Dean DeBlois, skądinąd zadeklarowany gej wyjaśnia: “Jako że przyjęło się, że w filmach dla dzieci wszyscy powinni być hetero, to dość śmiały krok z naszej strony. Tym razem poprzestaniemy na tej skromnej linijce, bo wymyśliliśmy ją ad hoc. Ale już w kolejnym sequelu rozwiniemy wątek homoseksualizmu Gobbera. Naprawdę mi na tym zależy, bo uważam cały pomysł za zabawny i rozczulający.”

Chcesz finansować “zabawne i rozczulające” pomysły tęczowego reżysera, drogi czytelniku? Wybór należy do Ciebie.

Maciej

Konferencja FAFCE z okazji 20 rocznicy Międzynarodowego Dnia Rodziny

Konferencja FAFCE z okazji 20 rocznicy Międzynarodowego Dnia Rodziny

Bez-nazwy-1

W czwartek  15 maja 2014 r. w Brukseli odbyła się konferencja z okazji 20 rocznicy Międzynarodowego Dnia Rodziny. Konferencja została zorganizowana przez FAFCE –  Federation of Catholic Family Associations in Europe.

Powodem spotkania, nie była jedynie rocznica, ale także  zbliżające się wybory do Europarlamentu, to właśnie z inicjatywy FAFCE powstał Manifest „na rzecz całościowej i skutecznej polityki dla rodziny, stanowiącej bogactwo Europy”, do podpisania którego zachęcani byli wszyscy startujący politycy – www.voteforfamily.com. Do tej pory manifest został podpisany przez 165 osoby.

Hasłem przewodnim konferencji była konieczność  wprowadzenia „family mainstreaming”. Termin ten oznacza, że każda  decyzja Instytucji Uni  Europejskiej, niezależnie od politycznego szczebla  powinna być sprawdzana, pod kontem interesu rodziny.

Prelegenci podkreślili również, że Unia Europejska nie posługuje się w ogóle pojęciem rodziny, a jedynie obywateli, jednostek, pracowników. Zadaniem zatem polityków konserwatywnych jest wprowadzenie rodziny jako podmiotu do debaty unijnej. Rodzina jako fundamentalna komórka społeczna powinna stać na pierwszym miejscu – „family first”. Silna rodzina, to również silne i zdrowe społeczeństwo obywatelskie.

Kolejną sprawą jest zapewnienie balansu pomiędzy życiem rodzinnym , a pracą, to również powinno stać się ważnym kryterium ocennym dla posłów  unijnych, przy podejmowaniu wszelkich decyzji. „Family life – work balance” należy wprowadzić jako istotne zagadnienie do ogólnoeuropejskiej dyskusji na wszystkich poziomach, tak politycznym jak i społecznym.

Na konferencji wielokrotnie podkreślano również znaczenie organizacji pozarządowych, które mają powinny  aktywować jak największą część społeczeństwa do działania na rzecz rodziny, bowiem w dalszym ciągu większość społeczeństw europejskich ma bardzo tradycyjne spojrzenie na rodzinę, a większość badan pokazuje, że młodzi Europejczycy marzą właśni o jej założeniu.  Demokracja ma wiele narzędzi, które nie zawsze skutecznie są wykorzystywane przez konserwatywne ngo-sy, w celu dbania o interesy rodziny (np. możliwość zgłaszania wniosków o przeprowadzenie referendum).

Ponadto to organizacje pozarządowe, mają za zadanie sprawdzać polityków, którzy podpisali manifest, czy rzeczywiście w swojej pracy Europosłow dążą to urzeczywistnienia jego postulatów, chociaż istnieje  świadomość, że wprowadzenie „family meanstreaming”, będzie pracą żmudną i długotrwałą.

Cała relacja z konferencji znajduje się na stronach FAFCE – www.fafce.org